Co nas różni od katolików

Edward Czajko

Rozmowa z pastorem Edwardem Czajko, teologiem, autorem książki Nasza Wiara, o najważniejszych różnicach między zielonoświątkowcami a katolikami.

CHN: Żyjemy w kraju, w którym dominującym wyznaniem jest katolicyzm. Większość zielonoświątkowców pochodzi z rodzin katolickich. Jakie są zasadnicze różnice między nauczaniem Kościoła katolickiego a nauczaniem Kościoła zielonoświątkowego?

Edward Czajko: W naszym Kościele zasadniczo trzymamy się podstawowych zasad reformacji.

_ Czyli?

Źródłem wiary jest tylko Biblia. Tylko w Chrystusie jest usprawiedliwienie. Usprawiedliwienie to akt łaski i aby je osiągnąć wystarczy przyjąć ten dar w wierze. I tylko Bogu należy oddawać chwałę.

_ Jak odpowiedziałby na to katolik?

Pewnie tak, że oprócz Biblii źródłem wiary jest tradycja i wpisane w nią nauczanie Kościoła, że w zbawieniu mogą pomóc osoby przez tę wspólnotę uznane za święte. One wraz z Marią z Nazaretu wypraszają łaski. No i że bez dobrych uczynków nie można zostać zbawionym.

_ Pośrednictwo świętych i Marii to raczej wyraz pobożności, bo doktrynalnie katolicy zgodzili się z protestantami, że zbawienie – protestanci wolą słowo usprawiedliwienie – to łaska, a więc dar i to bez zasług, którego źródłem jest wyłącznie śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.

Obawiam się, że deklarację tę zna niewielka grupa katolików. Nie lekceważyłbym pobożności. Ona wyraża treści wiary. Treści te są przeżywane w praktyce. A jaka jest praktyka? Pełna pośrednictwa świętych. Pośrednictwa Marii. Kościół katolicki jest bardzo skoncentrowany na jej osobie. W tak niebezpieczny sposób, że Maria otaczana bywa czcią, jaka przynależy się tylko Bogu. Wręcz wydaje się, choć rzeczywiście bardziej w praktyce duszpasterskiej niż w oficjalnej doktrynie, że Kościół katolicki mówi, a jego wierni wierzą, iż Święci, a zwłaszcza Maria, mogą pośredniczyć w usprawiedliwieniu. Mogą mieć wpływ na zbawienie człowieka.

_ A jeśli to brak precyzji w rozumieniu głoszonych prawd? Mówimy innymi językami. Katolicy mogą rozumieć to pośrednictwo inaczej. Nie jest to zastępowanie Jezusa. Święci i Maria nie wchodzą w rolę Jezusa. Tylko On jest jedyną drogą do Ojca i nikt nie przychodzi inaczej do Boga, jak tylko dzięki Chrystusowi, dzięki jego śmierci i zmartwychwstaniu. A święci, w tym Maria z Nazaretu, modlą się za wiernymi, aby tę drogę odkryli, skorzystali z niej, przyjęli dar usprawiedliwienia. I tylko w tym sensie mają wpływ na zbawienie. To raczej wstawiennictwo, czasem nazywane pośrednictwem, ale w znaczeniu modlenia się za proszącymi o modlitwę.

To i tak znacznie odbiega od tego, co mówi Biblia. Pismo Święte nie wskazuje nam na ten rodzaj wstawiennictwa. Ci, którzy odeszli ze świata, mają się za nas modlić? Biblia nic o tym nie mówi. Wręcz przeciwnie. Uczy, aby nie kontaktować się ze światem zmarłych. Oni są w rękach Boga. A poza tym obrazy i figury Marii, przedstawiające Matkę bez Syna oraz sposób jej prezentowania na przykład w kazaniach albo pieśniach, może sugerować, że rzeczywiście jest ona bliżej człowieka i lepiej go rozumie niż Bóg. Stąd już bardzo blisko do bałwochwalstwa.

_ Bałwochwalstwa związanego z obrazami i figurami?

To też, ale bardziej z rolą Marii, która wkracza w miejsce Boga. Zajmuje w sercach wiernych miejsce należne Bogu. Zaczyna przesłaniać Chrystusa. Gdy tymczasem była to wspaniała kobieta z Nazaretu, która usuwała się w cień, aby jej Syn był na pierwszym miejscu. Jak w Kanie Galilejskiej. Czasem nie wszystko mogła pojąć, ale zawsze wiernie Synowi towarzyszyła. Zawsze na drugim, albo trzecim planie. Wierna do końca. Wierna pod krzyżem.

_ Ale tam właśnie – mówią katolicy – Jezus dał ją ludziom jako duchową Matkę, mówiąc do Jana: „Oto matka twoja".

To zdanie jest wezwaniem do miłości wzajemnej. Jezus z krzyża przypomina swoje najważniejsze przesłanie. Tak rozumiemy ten tekst. Ja, Syn Boży troszczę się o was, nawet w godzinie śmierci. Troszczcie się więc o siebie wzajemnie. Bo jak pisze Paweł w Liście do Tymoteusza: „jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego."

_ Wróćmy do różnic. Gdzie jeszcze występują?

My, na podstawie Biblii, wiemy, że zbawienie jest za darmo, z łaski Bożej. Katolicy stale wspominają zaś o konieczności zasłużenia sobie na usprawiedliwienie. Dlatego kazania katolickie i codzienne nauczanie koncentrują się na moralności. Trzeba wypełniać przykazania, aby zostać zbawionym. Dobre uczynki są kluczem do usprawiedliwienia. To może w takim razie śmierć Chrystusa była niepotrzebna, skoro człowiek może zbawić się dzięki przestrzeganiu Bożego Prawa? Biblia twierdzi zgoła inaczej. Dzięki krwi Chrystusa zostaliśmy usprawiedliwieni. To ona obmywa nas z grzechów, a nie nasze uczynki. Uczynki nie wymazują naszych win. Grzech powoduje wieczną śmierć. Powinniśmy umrzeć na zawsze. Ale Jezus bierze te grzechy na siebie i umiera za nas. I przeprowadza nas do nowego życia. Daje nam je za darmo, bez naszych zasług. Tak mówi Biblia.

_ Nie byłbym taki pewien, że katolicy tak bardzo upierają się przy dobrych uczynkach jako drodze do zbawienia. Raczej zwracają uwagę, że wiara, dzięki której przyjmujemy usprawiedliwienie, nie może być tylko deklaracją słowną, a powinna wyrażać się także poprzez czyny. Tak przecież też twierdzi Biblia.

Najpierw Chrystus przychodzi do nas. Możemy Go przyjąć do naszego życia dzięki wierze. Jeśli Go przyjmujemy, to otrzymujemy za darmo, jeszcze zanim cokolwiek zrobimy, zupełnie niezasłużenie, dar zbawienia, dar życia wiecznego. I dalej, żyjąc z Chrystusem, wzrastamy w wierze i jak gałąź wszczepiona w krzew przynosimy owoce dobrych czynów, owoce przestrzegania przykazań. Biblia pisze o takiej kolejności. Najpierw spotkanie z Jezusem, przyjęcie go przez wiarę do swojego życia. I już wtedy człowiek otrzymuje zbawienie. Owocem tego przyjęcia Jezusa, spotkania ze Zmartwychwstałym, owocem żywej wiary jest przemienione życie.

_ Inne różnice. Różni nas chrzest?

Raczej moment jego przyjęcia. Uważamy, że poprzedzać go powinna wiara. „Kto uwierzy i zostanie ochrzczony, będzie zbawiony" – takie słowa Jezusa zapisał w swojej Ewangelii Marek. Jesteśmy wierni temu porządkowi. Kolejność jest taka: uwierzyć, a następnie przyjąć chrzest, czyli dać wyraz swojej wierze, zanurzając się w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. To jest droga do zbawienia.

_ Pastorze, ale wiara jest łaską. Darmowym podarunkiem od Boga. Może być maleńka jak ziarno gorczycy. Niemowlak dostaje ją od Boga jak dar życia. I rodzice pomagają mu w rozwijaniu tych darów – życia i wiary. A więc porządek biblijny nie zostaje zachwiany, gdy chrzci się niemowlęta.

Biblia wyraźnie opisuje chrzty dorosłych.

_ Ale są w niej opisy chrztu wiernych razem z ich domem, czyli można domniemywać, że chodzi o wszystkich domowników, w tym także dzieci.

Domniemania i domysły nie powinny być źródłem nauczania. Chrzest dzieci wyrastał z lęku, że jeśli umrą bez chrztu, mogą nie zostać zbawione. Bóg miałby być tak okrutny? To niemożliwe. My po narodzeniu dzieci przynosimy je do Boga. Wszyscy się za nie modlimy. I Bóg je błogosławi, aby rozwijały się, dojrzewały. Aby kiedyś świadomie podjęły decyzję o przyjęciu Jezusa do swojego życia. Aby wyznały, że On, który umarł za nie i zmartwychwstał dla nich, jest Panem ich życia. Ten akt wiary będzie wystarczający do udzielenia chrztu. Ale trzeba powiedzieć wyraźnie, że co do istoty chrztu nie ma różnic między protestantami, w tym zielonoświątkowcami, a katolikami. Wszyscy wierzymy, że zanurzając się w wodzie, zanurzamy się w Chrystusie, w jego śmierci, a wynurzając, powstajemy z Nim do nowego życia. Dlatego lepiej, aby chrzest odbywał się przez zanurzenie, a nie pokropienie.

_ W rozumieniu eucharystii, wieczerzy pańskiej też nie różnimy się zbytnio.

To zależy. My wierzymy w prawdziwą, ale duchową obecność Chrystusa. Spożywając chleb i wino, mamy społeczność, wspólnotę, duchowo uczestniczymy w Ciele i Krwi Chrystusa, gdy na pamiątkę Jego śmierci i zmartwychwstania spotykamy się, tak jak to polecił, na Wieczerzy. To nawiązuje do żydowskiej wieczerzy paschalnej. Żydzi wspominają wówczas wyzwolenie z niewoli egipskiej. My wspominamy uwolnienie od grzechu i śmierci. I wspominając, uczestniczymy w tych zbawczych wydarzeniach. Duchowo, prawdziwie mamy społeczność, czyli związek, więź, spotkanie z Jezusem. Stajemy pod krzyżem. Duchowo. I odwiedzamy pusty grób. Duchowo. Prawdziwie, duchowo spotykamy Jezusa zmartwychwstałego. Ale nie mówimy tak jak katolicy, że chleb przemienia się w swojej istocie w ciało Jezusa albo że wino przeistacza się w krew. To są spekulacje filozoficzne rodem ze świata greckiego, obce duchowi Biblii.

_ Wciąż Pastor przywołuje Biblię.

Bo to nasze jedyne źródło wiary. Tradycję pozabiblijną, pisma pierwszych chrześcijan, ustalenia pierwszych soborów traktujemy wybiórczo, stosując kryterium zgodności z Biblią.

_ Tyle wspólnot chrześcijańskich powołuje się tylko na Biblię, ale niestety różnice w jej odczytywaniu i interpretowaniu sprawiły, że wciąż dochodziło i dochodzi do podziałów.

Ważne, aby wszystko działo się w miłości, we wzajemnym poszanowaniu. Protestantyzm był reakcją na zeświecczenie Kościoła katolickiego, na jego koncentrację na sprawach materialnych, na grzech, na zapomnienie Biblii. To było wielkie pragnienie odnowy, powrotu do źródeł. Sądzę, że ten nurt chrześcijaństwa wydał i wydaje wciąż dobre owoce. Pełne życia. A i w reakcji na protestantyzm Kościół katolicki w wielu dziedzinach przeżył swoje odnowienie. Oczywiście protestanci nie mają wspólnego przywódcy. Swojego papieża. I może dlatego wydają się tak podzieleni, choć są to głównie różnice natury etycznej. W dodatku powstały zupełnie niedawno. Jedność duchowa, jedność w fundamentach wiary ważniejsza jest jednak od jedności organizacyjnej. A w zasadniczych sprawach wspólnoty wywodzące się z nurtu protestanckiego są zgodne. Tylko Biblia. Tylko łaska. Tylka wiara. Tylko Chrystus. Tylko Bogu chwała. __